Oficjalna strona Joanny i Andrzeja Gwiazdów

„Gwiazdozbiór” znowu dostrzeżony

W „Gazecie Polskiej” ukazała się recenzja książki „Gwiazdozbiór w »Solidarności«” – kilkusetstronicowego wywiadu z Joanną i Andrzejem Gwiazdami, niezłomnymi krytykami komunizmu i dzikiego kapitalizmu. Można się z Gwiazdami zgadzać lub nie — ale ich książkę przeczytać po prostu trzeba – pisze T. Szczepański.

Tekst ten przeczytać można poniżej.

-----

Wspomnienia twórców WZZ

„Zadałam mu [Jackowi Kuroniowi — przyp. T. S.] pytanie w tej sprawie zasadnicze — czy jego zdaniem Wałęsa jest czy nie jest agentem bezpieki? Odpowiedział: Oczywiście że jest, ale co z tego?” — to fragment książki „Gwiazdozbiór w »Solidarności«”. Jeśli chciałbym jedynie zachęcić czytelnika do sięgnięcia po tę pozycję, to zamiast własnego tekstu wstawiłbym tu jeszcze kilka podobnie smakowitych cytatów, od siebie dodając jedynie, że jest ich więcej.

Właściwie jednak wywiad-rzeka, jaką z Andrzejem Gwiazdą i Joanną Dudą-Gwiazdą, legendarnymi współtwórcami Wolnych Związków Zawodowych i„Solidarności”, przeprowadził Remigiusz Okraska, redaktor naczelny magazynu „Obywatel”, żadnej reklamy nie potrzebuje.

Treść książki pobudza jednak do szerszych rozważań. Państwo Gwiazdowie należą do krytyków „pokracznego bękarta układów" z Magdalenki, nazywanego III RP. Ich zdaniem, Polacy zostali oszukani przez dawny aparat PZPR przekształcony w kapitalistów i tę część opozycji, która ugodę z komunistami traktowała jako trwałą podstawę nowego ładu społecznego po 1989 r. Mocno akcentują rolę Lecha Wałęsy, według nich od początku do końca opisywanych wydarzeń współdziałającego z SB, bez prób usamodzielnienia, np. po Sierpniu 1980 r. Choć dopuszczają możliwość, że w pewnych ważnych dla niego osobiście sprawach Wałęsa przeciwstawiał się SB. Zwracają uwagę, że przemiany w Polsce były częścią szerszego procesu demontażu komunizmu w taki sposób, aby dawne elity partyjne utrzymały swoją pozycję społeczną w nowych warunkach.

Wspomnienia Gwiazdów zawierają dużo materiału źródłowego, bardzo cennego także w warstwie obyczajowej. Ich wnioski jednak czasami rażą powierzchownością. Naród został oszukany, ale to też znaczy, że dał się oszukać. Czy jest to tylko sprawa sprytu oszukujących, ich możliwości finansowych i logistycznych? Czy także sami oszukani mieli w swojej przegranej własny udział?

Powstaje pytanie, jak zagospodarowaliśmy szansę daną nam przez historię w 1989 r. Niezależnie od wszelkich uwarunkowań, okazja, jaką był jednoczesny rozpad ZSRR i przejściowe trudności pojawiające się w Niemczech w związku z procesem ich zjednoczenia, mogła być na pewno daleko lepiej wykorzystana. Wypowiedzi Gwiazdów dają częściową odpowiedź, dlaczego tak się nie stało.

Można się też zastanawiać, z jakich powodów oboje nie zaistnieli w tych ugrupowaniach, które krytykę III RP ze zbliżonej pozycji jednak uprawiały? Ze swoimi poglądami swobodnie zmieściliby się w KPN czy w „Solidarności Pracy", nie mówiąc o PiS. Z treści wspomnień jednak nie wynika to w sposób jasny.

Można się z Gwiazdami zgadzać lub nie — ale ich książkę przeczytać po prostu trzeba, jeżeli bierze się udział w sporze o genezę naszej współczesności. Jest ona w tej rozmowie bardzo ważnym głosem.

Tomasz Szczepański

(Recenzja ukazała się w „Gazecie Polskiej” nr 44(849), 4 listopada 2009 r.)

2009.11.06.